
V
Rok 2133
Po dzisiejszym śnie nie mogłam już zasnąć. Ciągle myślałam o tym, że Dylan jest moim wrogiem. Ale to nie mogła być prawda. To tylko zły sen spowodowany zmęczeniem. Siedziałam tak na łóżku do rana, gdy rodzice zaczęli krzątać się po domu, ja również wstałam, ubrałam się, związałam moje czarne włosy w luźny kucyk i wyszłam z pokoju. Po drodze spotkałam rodziców, przywitałam się i powiedziałam, że idę się przejść. Na zewnątrz było zimno. No cóż już listopad. Oddychając z moich ust wydobywała się para. Poszłam za dom i zaczęłam biec, szybko, coraz szybciej. Gdy stanęłam już nie było mi tak zimno jak na początku. Czułam się wręcz świetnie. Chodziłam sobie po okolicy kilka godzin. Nie wiem ile mi to dokładnie zajęło. W końcu postanowiłam wrócić do domu. Zaraz miał przyjechać Dylan. Jego imię przyprawiło mnie o dreszcze. Gdy wbiegłam na podwórko, chłopak już stał i czekał na mnie. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i ja również. Zilustrował mój stój, spojrzałam na siebie. Miałam czarne spodnie, i szary sweter sięgający kolan. Włosy ciągle miałam związane w kucyk, lecz kilka pasem uwolniło się i opadło na ramiona.
- Gotowa? - zapytał.
- Jasne - wsiadłam do jego auta i ruszyliśmy - Gdzie jedziemy?
- To niespodzianka - przez większość drogi nie odzywaliśmy się do siebie. Po trzydziestu minutach jazdy Dylan zaparkował obok kina.
- Byłaś kiedyś w kinie? - zapytał.
- Nigdy - odpowiedziałam patrząc się na budynek. Weszliśmy do środka. Dylan poprosił bym na niego zaczekała. W tym czasie on kupował popcorn i colę. Gdy wrócił, weszliśmy do sali i zajęliśmy miejsca w samym środku. Nie było tu dużo osób. Zauważyłam, że wszyscy to darsi. Zgasły światła i zaczął się film. Byłam zafascynowana każdym szczegółem. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Wyciągnęłam rękę w stronę pudełka z popcornem. Wzięłam kilka w rękę i włożyłam pierwszego do ust. Wow. Nigdy nie jadłam czegoś tak wspaniałego. Rozkoszowałam się tym smakiem. Znów sięgnęłam do pudełka i z przykrością stwierdziłam, że nic nie zostało. Film się skończył i wstaliśmy z wygodnych siedzeń. Gdy wyszliśmy z kina powiedziałam.
- Dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
- Nie ma sprawy - odparł uśmiechając się.
Gdy stanął przed moim domem, była już dziewiętnasta. Pożegnałam się i weszłam do domu. Mama stała przy kuchni i smażyła jajka na kolację. Gdy mnie zauważyła odwróciła się, zilustrowała mnie wzrokiem i spytała.
- Gdzie byłaś?
- W kinie - powiedziała - z kolegą.
- Dlaczego nie powiedziałaś, że gdzieś wychodzisz. Z tatą martwiliśmy się o ciebie. Przecież wiesz, że nie chcemy cię znowu stracić - mówiła, a w jej oczach pojawiły się łzy. Nie chciałam, żeby płakała, już dość się wycierpiała. Podeszłam do niej i przytuliłam mocno. Byłam mniej więcej jej wzrostu. Miała jak ja czarne, długie włosy, ciemne oczy i była niesamowicie szczupła. Wyglądała jak moja siostra, a nie matka. Gdy trochę się uspokoiła odsunęłam się od niej.
- Kocham cię mamo - wyznałam.
- Ja ciebie też skarbie.
Po zjedzeniu kolacji od razu poszłam do swojego pokoju. Włożyłam piżamę i dosłownie rzuciłam się na łóżko. Byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam.
Był już koniec grudnia. Na dworze było zimno. Na ziemi leżał śnieg, a na szybach mróz malował piękne kształty. Dokładnie jutro Boże Narodzenie. Chodź nie mogliśmy obchodzić tego święta, razem z rodziną robiliśmy skromną kolację, składaliśmy sobie życzenia i spędzaliśmy ze sobą miło czas. Z Dylanem spotykaliśmy się często. Jeździliśmy w różne ciekawe miejsca, w których nigdy nie byłam. Dogadywaliśmy się świetnie. Ale wtedy nie wiedziałam co niedługo ma się wydarzyć.
Obudziłam się ze świadomością, że dziś ten dzień. Kilka dni temu byłam w Svart na urodzinach Luizy. Świetnie się wszyscy razem bawiliśmy. Ubrałam się pospiesznie, uczesałam włosy, które później związałam w luźny kucyk i wybiegłam z pokoju. Wpadłam do kuchni w świetnym nastroju. Mama przywitała mnie uśmiechem. Kaitlin i Cynthia, moje siostry siedziały przy stole i pomagały przyrządzić dania. Przysiadłam się do nich i zabrałam się do pracy. Gdy skończyłyśmy do domu wszedł Connor z Navi. Ucieszyłam się na jej widok. Cieszyłam się, że zje z nami kolację. Podeszłam do niej i uściskałam. Dziewczyna odwzajemniła uścisk.
- Cieszę się, że jesteś - powiedziałam.
- Ja też.
Kolacja minęła mam szybko, tak samo jak nowy rok. Jutro mam urodziny. Jak to jest mieć siedemnaście lat?
- To niespodzianka - przez większość drogi nie odzywaliśmy się do siebie. Po trzydziestu minutach jazdy Dylan zaparkował obok kina.
- Byłaś kiedyś w kinie? - zapytał.
- Nigdy - odpowiedziałam patrząc się na budynek. Weszliśmy do środka. Dylan poprosił bym na niego zaczekała. W tym czasie on kupował popcorn i colę. Gdy wrócił, weszliśmy do sali i zajęliśmy miejsca w samym środku. Nie było tu dużo osób. Zauważyłam, że wszyscy to darsi. Zgasły światła i zaczął się film. Byłam zafascynowana każdym szczegółem. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Wyciągnęłam rękę w stronę pudełka z popcornem. Wzięłam kilka w rękę i włożyłam pierwszego do ust. Wow. Nigdy nie jadłam czegoś tak wspaniałego. Rozkoszowałam się tym smakiem. Znów sięgnęłam do pudełka i z przykrością stwierdziłam, że nic nie zostało. Film się skończył i wstaliśmy z wygodnych siedzeń. Gdy wyszliśmy z kina powiedziałam.
- Dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
- Nie ma sprawy - odparł uśmiechając się.
Gdy stanął przed moim domem, była już dziewiętnasta. Pożegnałam się i weszłam do domu. Mama stała przy kuchni i smażyła jajka na kolację. Gdy mnie zauważyła odwróciła się, zilustrowała mnie wzrokiem i spytała.
- Gdzie byłaś?
- W kinie - powiedziała - z kolegą.
- Dlaczego nie powiedziałaś, że gdzieś wychodzisz. Z tatą martwiliśmy się o ciebie. Przecież wiesz, że nie chcemy cię znowu stracić - mówiła, a w jej oczach pojawiły się łzy. Nie chciałam, żeby płakała, już dość się wycierpiała. Podeszłam do niej i przytuliłam mocno. Byłam mniej więcej jej wzrostu. Miała jak ja czarne, długie włosy, ciemne oczy i była niesamowicie szczupła. Wyglądała jak moja siostra, a nie matka. Gdy trochę się uspokoiła odsunęłam się od niej.
- Kocham cię mamo - wyznałam.
- Ja ciebie też skarbie.
Po zjedzeniu kolacji od razu poszłam do swojego pokoju. Włożyłam piżamę i dosłownie rzuciłam się na łóżko. Byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam.
---------------------------------------------
Był już koniec grudnia. Na dworze było zimno. Na ziemi leżał śnieg, a na szybach mróz malował piękne kształty. Dokładnie jutro Boże Narodzenie. Chodź nie mogliśmy obchodzić tego święta, razem z rodziną robiliśmy skromną kolację, składaliśmy sobie życzenia i spędzaliśmy ze sobą miło czas. Z Dylanem spotykaliśmy się często. Jeździliśmy w różne ciekawe miejsca, w których nigdy nie byłam. Dogadywaliśmy się świetnie. Ale wtedy nie wiedziałam co niedługo ma się wydarzyć.
Obudziłam się ze świadomością, że dziś ten dzień. Kilka dni temu byłam w Svart na urodzinach Luizy. Świetnie się wszyscy razem bawiliśmy. Ubrałam się pospiesznie, uczesałam włosy, które później związałam w luźny kucyk i wybiegłam z pokoju. Wpadłam do kuchni w świetnym nastroju. Mama przywitała mnie uśmiechem. Kaitlin i Cynthia, moje siostry siedziały przy stole i pomagały przyrządzić dania. Przysiadłam się do nich i zabrałam się do pracy. Gdy skończyłyśmy do domu wszedł Connor z Navi. Ucieszyłam się na jej widok. Cieszyłam się, że zje z nami kolację. Podeszłam do niej i uściskałam. Dziewczyna odwzajemniła uścisk.
- Cieszę się, że jesteś - powiedziałam.
- Ja też.
Kolacja minęła mam szybko, tak samo jak nowy rok. Jutro mam urodziny. Jak to jest mieć siedemnaście lat?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz