X
Rok 2134
Przez kilka miesięcy mieliśmy męczące treningi. Wojna zbliżała się już wielkimi krokami. Każdy chodził przybity. Ja i Max byliśmy już oficjalnie parą. Wspierał mnie i pomagał, gdy czułam pragnienie. Mogłam na niego polegać w każdej sytuacji. Pewnego dnia Tomas wezwał mnie do siebie. Weszłam do jego gabinetu i usiadłam na krześle.
- Coś się stało? - zapytałam.
- Mam do ciebie prośbę - powiedział - Niedawno do więzienia trafiła pewna dziewczyna. Chciałbym, żebyś tam poszła i uwolniła ją. Tylko na tobie mogę polegać.
- Ale jak mam to zrobić?
- To ci pomoże - podał mi kartkę - Możesz odejść - wstałam i wyszłam z gabinetu. Schowałam kartkę do kieszeni spodni i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi, usiadłam na łóżku, wyjęłam kartkę i rozłożyłam ją. Był na niej napisany numer celi i kod do wyłączenia alarmu. Musiałam iść teraz zanim moi przyjaciele wrócą z kolacji. Włożyłam kurtkę i wyszłam. Na powierzchni skierowałam się w stronę więzienia. Cóż byłam nieśmiertelna, więc nie można mi zrobić krzywdy. Przyśpieszyłam. Gdy stanęłam przed bramą, zawahałam się na chwilę. Wszystkie wspomnienia wróciły. Odepchnęłam te myśli od siebie i wspięłam się na wysoką bramę. Później zeskoczyłam cicho na ziemię. Przebiegłam kawałek do drzwi od tyłu. Wpisałam napisany na kartce kod i zapaliła się zielona lampka. Drzwi otworzyły się, a ja weszłam do środka. Przede mną rozciągał się długi korytarz. Przeszłam nim i skręciłam w prawo. Po chwili znalazłam się w miejscu, które nie wspominałam za ciekawie. Przeszłam dalej. Mijałam cele. Spojrzałam znów na kartkę. Numer 21345. Szłam dalej. 21343, 21344.... Jest. Stanęłam przed drzwiami. Wyciągłam z kieszeni kartę, którą ukradłam i przesunęłam po monitorze. Ciężkie drzwi otworzyły się ukazując ciasne pomieszczenia. Na samym środku na podłodze siedziała dziewczyna. Gdy podniosła głowę i spojrzała na mnie. Rozpoznałam ją. To Catia. Dziewczyna, którą poznałam w pracy. Teraz miała posklejane włosy, sińca pod okiem i ubrana była w taki sam stój jak ja kilka lat temu. Otrząsnęłam się i rzuciłam.
- Wstawaj nie mamy za wiele czasu.
- Kendra? To ty?
- Tak to ja.
- Co tutaj robisz?
- Przyszłam cię uratować.
- Dlaczego?
- Później opowiem na twoje pytania, a teraz wstawaj, bo zaraz strażnicy tu będą - dziewczyna wstała i podeszła do mnie. Potem razem ruszyliśmy tą samą drogą, którą tu przyszłam. Nagle usłyszałyśmy alarm, cały korytarz świecił się na czerwono. Z daleka było słychać głosy i kroki.
- Szybciej - powiedziałam.
- Nie mogę.
- Łapcie ją - usłyszałam za sobą i nagle zza rogu wyłonił się żołnierz z karabinem.
- Stać! - krzyknął.
- Catia uciekaj, ja go zatrzymam - powiedziałam.
- Ale....
- Uciekaj!
Padł strzał, ale na szczęście trafił w ścianę, centymetry od mojej głowy. Uśmiechnęłam się do młodego żołnierza. Podeszłam do niego, odebrałam mu broń i strzeliłam do niego. Chłopak upadł na podłogę, a z jego ust zaczęła wydobywać się krew. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Catia stoi i przygląda mi się.
- Miałaś uciekać - powiedziałam.
- Zabiłaś go,
- Tak, a teraz uciekamy.
Wybiegliśmy z więzienia i przeszliśmy przez bramę, po czym przebiegliśmy trochę przez las. Tu chyba nas tak szybko nie znajdą, zresztą zaraz będziemy w Svart. Catia była już zmęczona dlatego zaczęliśmy iść.
- Więc opowiesz mi na pytania? - powiedziała Catia.
- Co chcesz wiedzieć?
- Dlaczego mnie uwolniłaś?
- Należę do Svart. To taka grupa osób, którzy nie są ludźmi. Królowa chce nas zabić. A sądząc po tym, że ty też byłaś w więzieniu tak jak wszyscy z nas, to oznacza, że jesteś taka jak my.
- Nie mogę w to uwierzyć
- Uwierzysz. Już jesteśmy - powiedziałam, gdy znalazłyśmy się na polanie. Po chwili weszliśmy do gabinetu Tomasa.
- Przyprowadziłam ją - powiedziałam do niego. On spojrzał na Catię i uśmiechnął się - Witaj Catio, jestem dowódcą Svart, mam na imię Tomas.
- Co ja tu robię? - zapytała.
- Haha wiesz dlaczego tu jesteś - powiedział - I wiesz kim jesteś, a raczej czym. A ty jesteś córką Kenne i Evine. Rodzice wyszkolili cię na zabójczynię. Może nie wiesz, ale królowa chce wojny. Chce nas zgładzić. Przydasz nam się.
- Nawet nie wiesz, czy chcę z wami pracować - powiedziała Catia.
- Nie masz wyjścia. To również dotyczy ciebie i twojej rodziny. Nie chcesz pomścić rodziców? - mówił Tomas - Rozumiem, że tak. Poznałaś już Kendrę?
- Znałyśmy się wcześniej - powiedziałam.
- Och to jeszcze lepiej. Będziecie razem pracować.
Gdy położyłam się spać myślałam o tym, że lada chwila rozpęta się wojna. Która może nas zniszczyć. Czy damy radę. Tego najbardziej się obawiałam. Nadchodzi czas jaki nie widziała nigdy ziemia. Wydarzenie, które może zmienić przyszłość. Może zmienić nas.
Ten czas nadchodzi.
- Coś się stało? - zapytałam.
- Mam do ciebie prośbę - powiedział - Niedawno do więzienia trafiła pewna dziewczyna. Chciałbym, żebyś tam poszła i uwolniła ją. Tylko na tobie mogę polegać.
- Ale jak mam to zrobić?
- To ci pomoże - podał mi kartkę - Możesz odejść - wstałam i wyszłam z gabinetu. Schowałam kartkę do kieszeni spodni i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi, usiadłam na łóżku, wyjęłam kartkę i rozłożyłam ją. Był na niej napisany numer celi i kod do wyłączenia alarmu. Musiałam iść teraz zanim moi przyjaciele wrócą z kolacji. Włożyłam kurtkę i wyszłam. Na powierzchni skierowałam się w stronę więzienia. Cóż byłam nieśmiertelna, więc nie można mi zrobić krzywdy. Przyśpieszyłam. Gdy stanęłam przed bramą, zawahałam się na chwilę. Wszystkie wspomnienia wróciły. Odepchnęłam te myśli od siebie i wspięłam się na wysoką bramę. Później zeskoczyłam cicho na ziemię. Przebiegłam kawałek do drzwi od tyłu. Wpisałam napisany na kartce kod i zapaliła się zielona lampka. Drzwi otworzyły się, a ja weszłam do środka. Przede mną rozciągał się długi korytarz. Przeszłam nim i skręciłam w prawo. Po chwili znalazłam się w miejscu, które nie wspominałam za ciekawie. Przeszłam dalej. Mijałam cele. Spojrzałam znów na kartkę. Numer 21345. Szłam dalej. 21343, 21344.... Jest. Stanęłam przed drzwiami. Wyciągłam z kieszeni kartę, którą ukradłam i przesunęłam po monitorze. Ciężkie drzwi otworzyły się ukazując ciasne pomieszczenia. Na samym środku na podłodze siedziała dziewczyna. Gdy podniosła głowę i spojrzała na mnie. Rozpoznałam ją. To Catia. Dziewczyna, którą poznałam w pracy. Teraz miała posklejane włosy, sińca pod okiem i ubrana była w taki sam stój jak ja kilka lat temu. Otrząsnęłam się i rzuciłam.
- Wstawaj nie mamy za wiele czasu.
- Kendra? To ty?
- Tak to ja.
- Co tutaj robisz?
- Przyszłam cię uratować.
- Dlaczego?
- Później opowiem na twoje pytania, a teraz wstawaj, bo zaraz strażnicy tu będą - dziewczyna wstała i podeszła do mnie. Potem razem ruszyliśmy tą samą drogą, którą tu przyszłam. Nagle usłyszałyśmy alarm, cały korytarz świecił się na czerwono. Z daleka było słychać głosy i kroki.
- Szybciej - powiedziałam.
- Nie mogę.
- Łapcie ją - usłyszałam za sobą i nagle zza rogu wyłonił się żołnierz z karabinem.
- Stać! - krzyknął.
- Catia uciekaj, ja go zatrzymam - powiedziałam.
- Ale....
- Uciekaj!
Padł strzał, ale na szczęście trafił w ścianę, centymetry od mojej głowy. Uśmiechnęłam się do młodego żołnierza. Podeszłam do niego, odebrałam mu broń i strzeliłam do niego. Chłopak upadł na podłogę, a z jego ust zaczęła wydobywać się krew. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Catia stoi i przygląda mi się.
- Miałaś uciekać - powiedziałam.
- Zabiłaś go,
- Tak, a teraz uciekamy.
Wybiegliśmy z więzienia i przeszliśmy przez bramę, po czym przebiegliśmy trochę przez las. Tu chyba nas tak szybko nie znajdą, zresztą zaraz będziemy w Svart. Catia była już zmęczona dlatego zaczęliśmy iść.
- Więc opowiesz mi na pytania? - powiedziała Catia.
- Co chcesz wiedzieć?
- Dlaczego mnie uwolniłaś?
- Należę do Svart. To taka grupa osób, którzy nie są ludźmi. Królowa chce nas zabić. A sądząc po tym, że ty też byłaś w więzieniu tak jak wszyscy z nas, to oznacza, że jesteś taka jak my.
- Nie mogę w to uwierzyć
- Uwierzysz. Już jesteśmy - powiedziałam, gdy znalazłyśmy się na polanie. Po chwili weszliśmy do gabinetu Tomasa.
- Przyprowadziłam ją - powiedziałam do niego. On spojrzał na Catię i uśmiechnął się - Witaj Catio, jestem dowódcą Svart, mam na imię Tomas.
- Co ja tu robię? - zapytała.
- Haha wiesz dlaczego tu jesteś - powiedział - I wiesz kim jesteś, a raczej czym. A ty jesteś córką Kenne i Evine. Rodzice wyszkolili cię na zabójczynię. Może nie wiesz, ale królowa chce wojny. Chce nas zgładzić. Przydasz nam się.
- Nawet nie wiesz, czy chcę z wami pracować - powiedziała Catia.
- Nie masz wyjścia. To również dotyczy ciebie i twojej rodziny. Nie chcesz pomścić rodziców? - mówił Tomas - Rozumiem, że tak. Poznałaś już Kendrę?
- Znałyśmy się wcześniej - powiedziałam.
- Och to jeszcze lepiej. Będziecie razem pracować.
Gdy położyłam się spać myślałam o tym, że lada chwila rozpęta się wojna. Która może nas zniszczyć. Czy damy radę. Tego najbardziej się obawiałam. Nadchodzi czas jaki nie widziała nigdy ziemia. Wydarzenie, które może zmienić przyszłość. Może zmienić nas.
Ten czas nadchodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz