"Opis"

Wszystkie dziwne, nieznane wyrazy w postach zostały wymyślone.!

piątek, 8 sierpnia 2014

XII


XII

Rok 2135


              Strzał. Kula trafiła w brzuch. Nie krzyknęłam, stałam i patrzyłam na Max'a. Widziałam jak krzyknął i ruszył w moją stronę. Wyciągnął nóż i dźgnął żołnierza, ten patrzył na niego zdezorientowany i po chwili upadł. Max podbiegł do mnie i złapał zanim runęłam na ziemię. Mówił coś do mnie, ale go nie słyszałam. Uśmiechnęłam się z wysiłkiem i dotknęłam zakrwawioną ręką jego twarzy zostawiając na niej czerwony ślad. Obraz zaczął się zamazywać. Powoli zamknęłam powieki. Ciemność była wszędzie, otaczała mnie. Wołałam, krzyczałam, ale nikt się nie odezwał. Nagle usłyszałam śmiech, który odbijał się echem. Rozpoznałam go, wiedziałam do kogo należy. 
- Znów się spotykamy - powiedziała Enna. Było ciemno, więc nie widziałam jej. Odwracałam się próbując dowiedzieć się, gdzie jest.
- Gdzie jestem? Co ja tutaj robię? - pytałam.
- Umarłaś, a teraz wybierz, czy chcesz wrócić na ziemię, czy iść ze mną.
- Mam wybrać?
- Tak.
- Chcę wrócić.
- Tak myślałam, ale miałam nadzieję, że sobie jeszcze porozmawiamy. 
- Przykro mi, może następnym razem.
- Od tej chwili jesteś nieśmiertelna, już tu nie wrócisz, ale spotkamy się niedługo.
- Okejj - odpowiedziałam niepewnie.
- Do zobaczenia - powiedziała i zaczęłam spadać. Leciałam w dół z niesłychaną szybkością i wpadłam z ogromną siłą w ciało. Poczułam ogromy ból. Krzyknęłam, ale on również sprawiał mi ból. Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w jakimś pokoju. Obok mnie nagle znalazł się Max.
- Żyjesz - powiedział z radością.
- No jasne, że tak - rzuciłam zachrypniętym głosem. Uśmiechnęłam się promiennie do chłopaka. Ten pochylił się i pocałował mnie. Gdy się od siebie odsunęliśmy spytałam.
- Jak długo byłam w takim stanie?
- Około sześć godzin.
- Co? A co z......?
- Kilku z nich uciekło, ale wygraliśmy bitwę.
- Ale przed nami wojna - westchnęłam - Gdzie wszyscy?
- Śpią.
- Hmm jestem w twoim pokoju?
- Tak - uśmiechnął się i ja też to zrobiłam.
- Chodź tu - powiedziałam i zrobiłam mu miejsce na łóżku. Max położył się obok mnie i przytulił.
- Kocham cię - powiedział.
- Ja ciebie też - zasnęłam słuchając bicia jego serca.
             Następnego dnia obudziłam się wypoczęta. W pokoju nie było Max'a. Ułożyłam się wygodnie i spojrzałam w sufit. Przypomniało mi się co powiedziała mi Enna. Dlaczego nie powiedziała mi, że wcześniej byłam śmiertelna. To dużo by ułatwiło. Chociażby to, że wczoraj zostałam zabita. Chyba nigdy nie zapomnę tego uczucia. Wstałam z łóżka i bezszelestnie wyszłam z pokoju Max'a. Mieszkał on z David'em, ale wrócił do miasteczka i dlatego Max mieszkał sam. Przeszłam korytarzem i weszłam do swojego pokoju. Nikogo nie było. Podeszłam do stolika i sięgnęłam po telefon. Była dziewiąta. Wszyscy są w sali i jedzą śniadanie. Skorzystałam z okazji, że jestem sama i postanowiłam iść pod prysznic. Po chwili byłam już odświeżona. Ubrałam czarne spodnie i bluzę z kapturem. Rozczesałam niesforne włosy. Przed wyjściem założyłam jeszcze buty. Gdy weszłam do sali wszyscy momentalnie zwrócili się w moją stronę. Zignorowałam to i podeszłam do stolika przy, którym siedzieli moi przyjaciele. Usiadłam na swoim miejscu. Przy stoliku byli wszyscy bez wyjątku i teraz wpatrywali się we mnie. Poczułam się dziwnie.
- Cześć - powiedziałam przerywając ciszę.
- Jak było? - zapytał Daniel.
- Nie rozumiem.
- Jakie to uczucie umrzeć.
- Daniel! - podniosła głos Erin.
- No co - tłumaczył się.
- Może Kendra nie chce o tym rozmawiać - powiedziała Victoria mierząc Daniel'a złym wzrokiem.
- Spokojnie - wtrąciłam - Nie było przyjemnie - zwróciłam się do Daniel'a.
- Co się stało, gdy umarłaś.
- Yyy.... - nie wiedziałam jak zacząć - Znalazłam się w miejscu, gdzie było bardzo ciemno, nic nie było widać. Wołałam, gdy w końcu odezwał się głos. Należał do kobiety imieniem Enna. Jest bardzo stara, ale wygląda na niewiele ponad dwadzieścia. Powiedziała mi, że dopiero od tej pory jestem nieśmiertelna i zaczęłam spadać. Spadałam coraz szybciej, zamknęłam oczy i obudziłam się tutaj.
- Łał - powiedział ze zdumieniem Daniel. Reszta patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami. 
- Dobra, dość tego gapienia, nie widzicie, że jest głodna - przerwał milczenie Max. Byłam mu za to wdzięczna. Po chwili już każdy był zajęty rozmową. 
- Wiecie - zaczęła Luiza - Dołączy do nas ktoś nowy. Tomas mi mówił. Ma niedługo tu być. 
- Dopiero teraz nam o tym mówisz? - zapytała Bianca.
- A kiedy miałam wam powiedzieć, dowiedziałam się dziś rano - tłumaczyła się Luiza.
- Słuchajcie! - krzyknął Tomas - Powitajcie miło naszą nową członkinię, a właściwie dwie. Są to Evie Saltus i Nessa Saltus - do sali weszły dwie blondynki podobnego wzrostu. Obie były niesamowicie piękne i miały czarne oczy. Ubrane były również na czarno. Ich ubiór podkreślał idealne kształty. Spojrzałam na Dylana, z który miał otwarte usta i wpatrywał się w dziewczyny. W sumie większość chłopaków na tej sali reagowała podobnie. Uśmiechnęłam się widząc ich miny - Pomyślałem, że może Kendra zechciałaby oprowadzić dziewczyny po naszym małym królestwie - zaśmiał się i spojrzał na mnie - Zgadzasz się? - pomyślałam przez chwilę. Nie miałam zamiaru marnować na nie czasu, ale Tomas'owi nie łatwo odmówić.
- Zgadzam się - powiedziałam na tyle głośno by usłyszał. Mężczyzna kiwnął głową i zajął się swoimi sprawami. Wstałam od stolika i podeszłam do Evie i Ness'y. Były niewiele niższe ode mnie. 
- Cześć - rzuciłam - Jestem Kendra.
- Cześć - odezwała się jedna z dziewczyn. Nie wiedziałam, która to Evie, a która Nessa - Ja jestem Evie, a to Nessa. Moja młodsza siostra.
- Miło mi poznać. Chodźcie poznam was z moimi przyjaciółmi - powiedziałam. Po chwili staliśmy przed naszym stołem. 
- Od prawej Dylan, Victoria, Erin, Bianca, Luiza i Max - przedstawiłam wszystkich. Moi przyjaciele przywitali się z dziewczynami, a szczególnie Dylan. Był zadowolony, że ja je oprowadzam. Przez cały dzień za nami chodził i opowiadał wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Nie wiem tylko po co ja tam byłam. Zwróciłam uwagę Dylan'owi, że ja tu je oprowadzam, a on mi odpowiedział, żebym zajęła się swoimi sprawami, a on się nimi zajmie. Tak tego byłam pewna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz